sobota, 10 listopada 2012

Wypad do Kamakury

W niedzielę wybraliśmy się do Kamakury, dawnej siedziby siogunatu Kamakura, do której dotarliśmy pociągiem w ciągu godziny. Pogoda na zwiedzanie była idealna, było gdzieś z 20 stopni, wyobrażam sobie jak pięknie musi tu być gdy kwitną japońskie wiśnie...


Znajdź niepasujący element :)


Naszym pierwszym celem był chram Tsurugaoka Hachimangu.























Kolejny niepasujący element - moje trepy wśród japonek









A to moja reakcja na widok tego giganta :O



Przepiękny ogród japoński


Chryzantemy, nieco inne od naszych polskich :)







Znów mieliśmy szczęście - w sobotę trafiliśmy na festiwal, a dziś udało nam się zobaczyć tradycyjny ślub japoński - ślub wyznawców Shinto. 


















Naszym drugim celem był pomnik Wielkiego Buddy, a po drodze mieliśmy okazję pobuszować po japońskich sklepach






Sklep z guzikami - do wyboru, do koloru!






Nie mam pojęcia co to za samochód, ale robi wrażenie!



Po drodze minęliśmy piękną plażę nad zatoką Sagami.

Myśl o tsunami trochę mnie przerażała, zwłaszcza, że ostatnio sporo czytałam na temat progóz dotyczących trzęsienia ziemi w Japonii (wg japońskich naukowców, prawdopodobieństwo, że do 2017 roku nastąpi duże trzęsienie ziemi z epicentrum w Tokio jest bardzo duże...).





W końcu dotarliśmy do Wielkiego Buddy, posągu wykonanego z brązu, który ma 13,4 metra wysokości! Początkowo Budda siedział w świątyni, ale ta została zniszczona przez tsunami i huragany.


Posąg jest pusty w środku (a waży 121 ton!) i istnieje możliwość wejścia do wnętrza Buddy, ale niestety spóźniliśmy się 10 minut...


 Na koniec dnia padaliśmy z głodu (w ciągu dnia jedliśmy tylko lody karmelowe, choć popularne są tu lody o smaku zielonej herbaty czy słodkiego ziemniaka...), więc zjedliśmy kolację we włosko-japońskiej restauracji tuż obok stacji metra :))

2 komentarze:

dwakoty pisze...

Tsurugaoka Hachimangu to chram, a nie swiatynia. Swiatynie sa buddyjskie, chramy shintoistyczne. To troche tak jakby nazwac kosciol synagoga czy meczetem. ;-)

mAgnes pisze...

Faktycznie, już poprawiam błąd. Dzięki!