Dwa miesiące w Chinach zleciały niesamowicie szybko, wprawdzie miałam już zaplanowany kolejny kontrakt, jednak do Polski wróciłam ze względu na chorobę... Jak wspominam Szanghaj? Ten wyjazd, w przeciwieństwie do poprzednich miał tyle samo plusów jak i minusów... W ciągu dwóch miesięcy zachorowałam na anginę, grypę i przewlekle zapalenie oskrzeli - to się równa cztery wizyty u lekarza (w tym trzy u chińskiego, który nie potrafił stwierdzić co mi jest - uznał, że mam astmę :)), kłótnie z ludźmi z agencji (jak to nie mogę iść na castingi / do pracy, dobrze wyglądam, nie widać przecież, że mam 39 stopni gorączki...), ponad tydzień wolnego ze względu na święto narodowe... Nie byłabym sobą gdybym żałowała tego wyjazdu, bo poznałam naprawdę ciekawych ludzi, mieszkałam ze świetnymi dziewczynami (pod koniec było nas 6 - pięć Rosjanek i ja, dzięki czemu nauczyłam się czytać i rozumieć rosyjski :P), spróbowałam tak odradzanego jedzenia sprzedawanego na ulicy (hm...) i poznałam kika zwrotów po chińsku :)
A teraz nieco streszczone moje kitajskie dwa miesiące :P:
Tu mieszkałyśmy :)

Deimante z Litwy, Betania z Brazylii, ja i Ewa z Czech

Ewa, ja i Sveta

Z Deimante

WELCOME TO CHINA MEEEEEEEN!!
PracaUdało mi się załapać kilka ciekawych sesji i pokazów (najmilej wspominam Shanghai International Creative Industry Week 2009 - pokaz holenderskich projektantów, miałam okazję zamykać show :)). Praca do katalogów bywała zazwyczaj żmudna, trwała ok. 8-9 godzin, a kolekcja mogła liczyć nawet do 150 zmian ubrań. Niektóre prace odbywały się w okolicznych miastach, np. w Hangzhou czy w Chengdu (słynącego z misia pandy :)), do którego leci się ponad 2 godziny.
Wspaniała sesyja - od lewej Ben z Singapuru, Michele ze Stanów, Fiona z Indonezji i Agnes z Polski :)





Bańki mydlane w nieco innej formie

Z Katheriną


Backstage

Lizu, lizu

Gdzie jest Wallie? :P

Pokaz w Nanjing - z wizażystką i dziewczynami z Ameryki Południowej
Miasta odkrywanie i zwiedzanieW moim przewodniku Szanghaj opisany jest jako barwne, nowoczesne i rozrywkowe miasto. Fakt faktem, miasto błyskawicznie się rozwija i jest jedną z głównych siedzib biznesowych w Chinach, jednak wg. mnie brak mu uroku i magii jaką ma np. Tokio czy Seul, dlatego przeżyłam rozczarowanie, bo moje wyobrażenia na temat Szanghaju były zupełnie inne. Miasto jest pełne kontrastów - z zadbanej i bogatej dzielnicy przechodzi się w ubogą i brudną ulicę. Jak już wspomniałam w poprzedniej notce, Chińczycy nie grzeszą higieną, wyrzucają śmieci na ulicę, a smród jest niemalże wszechobecny. Oczywiście są miejsca warte odwiedzenia, tak jak np. Świątynia Nefrytowego Buddy, dzielnicę Pudong (z Perłą Orientu) czy Ogród Yuyuan, jednak w mieście znajdują się przede wszystkim wieżowce, drapacze chumr i fabryki, do tego odrobina smogu i jak tu zrobić ładne zdjęcia... ;)
Korki, korki, korki



Symbol EXPO 2010 - wg. mnie wygląda jak stworek z pasty do zębów :)


po lewej - Shanghai World Financial Center aka "otwieracz do piwa" (101 pięter), obok Jinmao Tower (88 pięter)

Wieża telewizyjna Perła Orientu... wg mnie strasznie szpetna i kiczowata :]





Dzielnica Pudong oddzielona rzeką Huangpu - ach ten smog :)

Nanjing East Road
Kuchnia chińskaTzw. zupkom chińskim jadanych w Polsce daleko do prawdziwych Chin ;)
Bardzo popularne są pierożki z nadzieniem do wyboru (najczęściej jest to wieprzowina czy owoce morza z warzywami)... mmmm, pycha. Ogólnie rzec biorąc chińskie jedzenie nie należy do dietetycznych, nawet warzywa i ryż są smażone w głębokim tłuszczu. fe :P Jak ktoś nie przepada za smakami orientu to z głodu nie zginie, McDonaldy i inne Burger Kingi są wszędzie. Ja jak zwykle, odkrywałam nowe smaki, jednak generalnie chińszczyzna nie przypadła mi do gustu ;)

Chińskie Sushi :)


Jedzenie podane na obrotowym stole, dla każdego coś dobrego...

***
Co do mojej kolejnej wyprawy to na razie nic nie wiadomo, wszystko pewnie się okaże w ciągu kilku dni / tygodni. Ogólnie rzecz biorąc cieszę się, że jestem w Polsce, stęskniłam się za rodzinką i przyjaciółmi, poza tym niedługo są moje urodziny i wolę je spędzić w gronie najbliższych ;)
Wracam do prowadzenia bloga!!!!