wtorek, 28 sierpnia 2012

SUSHI - Itadakimasu!!





Sushi to jedna z moich ulubionych potraw - nigdy nie mam dosc surowej ryby, owocow morza, wodorostow i ryzu. Jadam praktycznie codziennie, najczesciej w sushi barze, a czasem kupuje w supermarkecie (takie sushi troche odbiega od tradycyjnego - znajduja sie w nim dodatki, ktore wrecz hanbia japonska tradycje, np. majonez:)).
Na pewno wybiore sie do tradycyjnej japonskiej restauracji, w ktorej zamierzam usiasc na podlodze i zjesc prawdziwe sushi. W zwiazku z tym poczytalam nieco sposobie jedzenia sushi i jakze sie zdziwilam gdy okazalo sie, ze przez te wszystkie lata jadlam niepoprawnie! :)

Zatem jak powinno sie jesc sushi? A jak zdecydowanie nie powinno?

Po pierwsze, sushi mozna jesc zarowno paleczkami (hashi) jak i rekami (ja preferuje pierwszy sposob, wazne jest to, ze nie nalezy nabijac sushi na paleczki :)). Jezeli chcemy zjesc nasz kawalek z sosem sojowym (ktory nalewamy do osobnego talerzyka), to absolutnie nie powinnismy zamoczyc ryzu - nasz kawalek sie rozpadnie, a poza tym nadmiar sosu zakloci smak. Sushi nalezy odwrocic ryba do spodu i tak tez zamoczyc w sosie sojowym. Mozna rowniez uzyc kawalka marynowanego imbiru jako pedzelka, chwytajac go paleczkami i rozprowadzajac sos sojowy na rybie (z wyjatkiem makow, czyli sushi owinietego w wodorosty nori, te mozna maczac bezsposrednio w sosie). Imbir mozna spozywac takze miedzy kolejnymi kawalkami sushi jako "odswiezacz" smaku i regenerator kubkow smakowych :) Ja za imbirem nie przepadam, probowalam sie przekonac kilkanascie razy i za kazdym razem w smaku przypomina mi mydlo.
Po drugie, nalezy zjesc caly kawalek sushi na raz (co wcale nie jest takie latwe), nie nalezy odkladac nadgryzionego kawalka na talerzyk . Nie wolno tez dzielic sushi na mniejsze porcje czy zostawiac resztek na talerzu (jest to obraza dla szefa kuchni).
Jesli chodzi o wasabi (japonski chrzan) - roznie to bywa. Rzekomo nie powinno sie go mieszac z sosem sojowym tylko bezposrednio nakladac na rybe (ja tam wole nie ryzykowac, mieszam z sosem sojowym).
Po zjedzonym posilku paleczki nalezy polozyc pod brzegiem talerza (nigdy na nim!). Istnieje wiele bledow jakie mozna popelnic z paleczkami w roli glownej. Oto lista:
(zrodlo: http://mazzi.wordpress.com/2007/11/03/jak-nie-jesc-paleczkami/)

l/pNazwa:Błąd
1渡し箸watashi bashi: Kładzenie pałeczek bokiem na górze naczynia
2探り箸saguri bashi: Mieszanie w zupie w poszukiwaniu ostatniego kawałka tofu itd.
3突き箸・刺し箸tsuki bashisashi bashi: Przebijanie jedzenia pałeczkami
4直箸choku bashi: Używanie własnych pałeczek, zamiast tych służących do podawania jedzenia, by wziąć coś ze wspólnego naczynia
5もぎ箸mogi bashi: Zjadanie resztek ryżu i jedzenia przyczepionych do pałeczek
6重ね箸kasane bashi: Jedzenie potrawy bez przerwy (łapczywość?)
7持ち箸mochi bashi: Chwycenie naczynia, szklanki tą samą ręką, w której trzymamy nasze pałeczki
8迷い箸mayoi bashi: Machanie pałeczkami nad potrawami gdy zastanawiamy się, co następne zjeść
9受け箸uke bashi: Trzymanie pałeczek, gdy prosimy o dokładkę ryżu
10掻き箸kaki bashi: Trzymanie miski przy ustach i wydobywanie pałeczkami resztek potrawy
11舐り箸neburi bashi: Zlizywanie pałeczek
12撥ね箸hane bashi: Odpychanie nielubianych składników potrawy pałeczkami
13寄せ箸yose bashi: Przyciąganie potrawy bliżej nas za pomocą pałeczek
14洗い箸arai bashi: Mycie pałeczek w zupie
15指し箸sashi bashi: Wskazywanie ludzi lub przedmiotów pałeczkami
16すかし箸sukashi bashi: Zamiast obrócić rybę na drugą stronę – wygrzebywanie mięsa spod kości
17揃え箸soroe bashi: Nagłe pchanie potrawy za pomocą pałeczek
18空箸kara bashi: Podnoszenie jedzenia, ale bez spożywania
19移り箸・渡り箸utsuri bashiwatari bashi: Mierzenie na jedną potrawę, by nagle zmienić zdanie i sięgnąć po inną
20涙箸namida bashi: Skapywanie zupy z pałeczek

Do moich faworytow nalezy sushi z lososiem, tunczykiem, krewetkami i tamago (slodkawy omlet). Innych ryb i owocow morza nie potrafie poki co zidentyfikowac :). Uwielbiam zupe chawanmushi (krem z jajek o konsystencji budyniu, z dodatkiem krewetek i kurczaka). Mniam!


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Czarny deszcz


"Byl to oslepiajacy blask... Z poczatku chcielismy uciec w strone placu parad, lecz droge zagrodzila nam nadciagajaca z naprzeciwka olbrzymia kurtyna ognia. Cala Hiroszima stanela w plomieniach. Bylo nam strasznie goraco i ledwie moglismy oddychac. Po chwili na poludniu wybuchl prawdziwy huragan ognia - olbrzymi, rozzarzony wir ciagnacy cala szerokoscia ulicy. Wszystko co stalo na drodze zywiolu natychmiast polykaly plomienie. Wichura znad ulicy zblizala sie do nas... Po chwili zaczal padac deszcz. Z powodu zaru i dymu bylismy niezwykle spragnieni... Ludzie otwierali usta i zwracali twarze w kierunku nieba, probujac spijac kapiaca stamtad wode... Byl to czarny deszcz o ciezkich, duzych kroplach".

Takakura Akiko,
300 m od centrum wybuchu

Dzis pracowalam w miescie, ktore 6 sierpnia 1945 roku zostalo zrownane z ziemia. "Jedna chwila - godzina 8:15, 6 sierpnia 1945 r. - na zawsze zmienila historie planety. Blask atomowego wybuchu oznajmil swiatu, ze zrzucono bombe na Hiroszime". W wyniku ataku smierc ponioslo ok. 200 tys. osob...

Po pracy nie mialam czasu na zwiedzanie, wiec udalo mi sie zobaczyc jedynie Kopule Bomby Atomowej (Genbaku Domu) - budynek, ktory podczas wybuchu nie ulegl calkowitemu zniszczeniu choc znajdowal sie ok 150 m od epicentrum wybuchu. Obok znajduje sie Park Pamieci i Pokoju. Wystarczy chwila, zeby poczuc podniosly klimat tego miejsca, widok jest dosc poruszajacy.




A w pracy... jak to w pracy :) Szybko (niecale 5 godzin), bez makijazu (pomijajac podklad i czarne policzki), z szopa na glowie (przypomniala mi sie podstawowka jak zobaczylam karbownice do wlosow :))



 Autor dziela, ktore mam na glowie

A to prezent od zleceniodawcy :) Tradycyjne slodycze z Hiroszimy

piątek, 24 sierpnia 2012

I LOVE JAPAN

I nadszedl weekend :) Strasznie szybko zlecial mi ten tydzien.

W czwartek pracowalam razem z Masha, wiec bylo wesolo. Pozowalysmy do katalogu z ubraniami, ale glownie chodzilo o skarpetki i rajstopy - tysiace kolorow i wzorow - takie rzeczy tylko w Japonii :) Bardzo slodko i ogolnie kawai, rodem z Shinsaibashi.

W poniedzialek mam prace w Hiroszimie! Byc moze nie bede musiala po pracy jechac od razu do Osaki i uda mi sie pozwiedzac, bardzo bym chciala. Do Hiroszimy dotre Shinkansenem, ok. 342 km w niecale 1,5 godziny :)

W drodze do pracy... upal straszny, a dopiero przed 9:00





Studio!




Zmeczona i glodna


Focia w lustrze!


Czapka z uszami - moj hit!! Buty - najwiekszy rozmiar 38 :(


wtorek, 21 sierpnia 2012

Wlochata soja i smaz co chcesz :)

Trzy tygodnie minely... Sezon mial sie rozkrecic, mialo byc wiecej castingow po dlugim weekendzie, a na przyklad dzis nie mialam ich w ogole. Jestem cierpliwa, ciesze sie, bo pracuje, ale dlaczego do Osaki przyjezdza coraz to wiecej dziewczyn, a castingow nie przybywa? Choc spedzanie calego dnia w vanie i lazenie po castingach  nie naleza do moich ulubionych zajec, ale przynajmniej wtedy wiem, ze mam okazje do zdobycia nowej pracy.
No, ale jeszcze mam w sobie troche cierpliwosci.

Dzisiejszy dzien spedzilam zatem na rowerowych przejazdzkach i zakupach spozywczych (udalo mi sie upolowac jablko za jakies 6 zl, coz za okazja) Zjadlam przepysznego japonskiego omleta okonomiyaki i przystawke z soji - edemame. Okonomiyaki (tlum. "smaz co chcesz" to placek (zwany tez japonska pizza) z dodatkiem roznych skladnikow (moj zawieral krewetki, warzywa i chyba kalmary :)) polany slodkawym sosem otafuku i posypany katsuobushi (suszona ryba, pod wplywem ciepla sie porusza, ale spokojnie, to nie zyje :)). Edemame wyglada podobnie jak groszek cukrowy, ale jest duzo wieksza (wiekszy?). Jest to bardzo zdrowa i mega smaczna przekaska (polecana do piwa).
Zdecydowanie, nie ma lepszej kuchni niz japonska (aczkolwiek troszke tesknie za pierogami ruskimi:))

Nie sa to zdjecia wykonane przeze mnie, ale moj lunch wygladal podobnie:



Wczorajsza praca byla latwa, przyjemna, powolna (jakies 7 ujec w ciagu 8 godzin, Chinczycy by dali rade w 15 minut :))), ale za to wlasnie uwielbiam Japonie. Bez stresu, powoli, z przerwa na lunch, a jak dodamy do tego super masaz twarzy w wykonaniu wizazysty to juz w ogole niebo :)


Wlosy zrobione, czas na makijaz :)





 Jakze wdzieczna nazwa stacji, przy ktorej mieszkam














Jesli chodzi o moj komputer, to raczej musze sie pogodzic z tym, ze nic tutaj nie zdzialam. Naprawa wynioslaby niewiele mniej niz nowy laptop. Chodzi glownie o to, ze to Samsung, a nie Toshiba czy Sony, wtedy zdecydowanie byloby zdecydowanie latwiej (i taniej) jesli chodzi o naprawe. Albo Apple, Japonczycy maja na nich punkcie swira :) Takze poki co dam sobie rade z popsutym kompem podlaczonym do TV, a potem bede myslec, jesli sie okaze, ze po kontrakcie w Osace nie wracam do Polski...

czwartek, 16 sierpnia 2012

Shinsaibashi

W zwiazku z tym, ze nie mialam wczoraj castingow (chyba niektorzy postanowili przedluzyc sobie 3dniowe swieto), postanowilam wybrac sie na rowerze na slynne Shinsaibashi. Jest to idealne miejsce za zakupoholikow - mniej wiecej dwukilometrowa droga z restauracjami i sklepami zawierajacymi doslownie wszystko czego dusza zapragnie. Wszystko tutaj jest kolorowe, halasliwe i kawaii. To taka mniejsza wersja tokijskiego Harajuku (tu rowniez mozna spotkac Japonki przebrane za krolewny lub punki).
Polazilam, popatrzylam, okulary przeciwsloneczne kupilam (poprzednie zgubilam podczas wycieczki do Nary - nie mam pojecia jak to sie stalo, moze porwal mi je jakis daniel?:)), tlumem sie zmeczylam, do powrotu do domu skutecznie zachecily mnie tez zaczepki Japonczykow...

Jakos nie mam weny, bo niewiele sie dzieje, ale dobra wiadomosc jest taka, ze w poniedzialek mam prace! :))

Z moim komputerem jeszcze nic nie zdzialalam... Ciezko znalezc serwis, w ktorym ktokolwiek zna angielski w takim stopniu zeby sie dogadac. Ale probuje dalej :)

Krotki filmik ze "spaceru" po Shinsaibashi, widac plastikowe jedzenie, ktore jest tu bardzo popularne jako forma reklamy dla restauracji, genialny pomysl :)


Original Video - More videos at TinyPic

Im wiecej, tym lepiej


Najlepszy sposob na rozrywke




Sklep z sukienkami (i nie tylko) dla japonskich ksiezniczek


Kawaiiii


Dodatki w kazdym mozliwym kolorze i ksztalcie


Kosmetyczki


Skarpetki


Jakby to powiedzial Japonczyk - "ajfono kejso"






Don Quijote



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Nara

Przyszedl czas na Nare, pierwsza stolice Japonii :)

Cudowne miejsce! Mogloby byc troche chlodniej, bo po okolo dwoch godzinach spacerowania ledwo dawalysmy rade. Pelno turystow, pelno jelonkow (ktore na widok ciasteczka wpadaly w amok, nie sadzilam, ze jak nakarmie jednego to zaraz zleci sie 10 innych i beda mi nadgryzac koszulke)





Specjalne ciasteczka dla danieli :)











 Malenkie Bambi.... glowna atrakcja... KAWAI
















A tu takie male ostrzezenie :)