czwartek, 23 lipca 2009

Niczym wakacje. Mix.

Bo choć jestem w Seulu nie pierwszy, a drugi raz w życiu, to wciąż odkrywam to miejsce na nowo. W 2006 roku niewiele zobaczyłam, fakt faktem więcej pracowałam..., ale tak czy siak, wcześniej Wyrównaj do środkanie ciągnęło mnie do poznawania nowych miejsc... Uwielbiam Seul. Ma to miejsce oczywiście jak i zalety tak i wady, ale przez to właśnie jest takie urokliwe :) Czasem wręcz nienawidzę koreańczyków i ich sposobu bycia, ale wiem, że to tylko chwilowe, bo dobrze się czuję w tym kraju mimo wszystko (ale zamieszkać bym tu nie mogła, o nie!). Jednak to co dobre szybko się kończy i niedługo wylatuję. Jak na razie sprawa "co i gdzie dalej" stoi pod znakiem zapytania.

Na szczycie naszego budynku - ponad 36 pięter :)


:):)


Cykaaadyyy. Te stworzonka zazwyczaj działają na mnie jak kołysanka, gdy nie mogę zasnąć :DSeul nocą świeci się jak miliony monet, haha

Radość z otrzymania szklanek za free... mała rzecz, a cieszy :P
Zakupy, zakupy, zakupy...




I zabawa :)

Nasza kochana managerka - Ripley :) W życiu nie powiedziałabym, że ma 34 lata...

3 komentarze:

agatha pisze...

suuper blog :) od jakiegoś czasu go obserwuję:)

polarnna pisze...

jakie melony ! też chce

Anonimowy pisze...

ojaaaa.. :* nie za dobrze Ci tam?
Tęsknie Agnes !!

/K